Jedz wilku trawę
listopad 6, 2009
Jak pewnie każdy zauważył te wpisy tutaj są skierowane do ludzi wierzących. Ktoś zapyta: Jaki jest tego cel?
Sprawa Jest bardzo poważna! Celem jest/było nawołanie do prawdziwego przyjęcia zbawienia, otworzenie duchowych oczów na Boże sprawy które są dla pewnych wierzących bardzo niewygodne. Spowodowane jest to brakiem nauki o świętości w kościele, a człowiek który nigdy nie usłyszał tej nauki czuje sie źle, unika interakcji, ponieważ Prawo Boże oskarża grzesznika, przecina jego wnętrze niczym miecz obosieczny. Ja nie osądzam, Słowo Boże to robi, dlatego nie opierajcie swoich założeń na fałszywych przesłankach.
Dzisiaj zdecydowałem że to będzie ostatni wpis w tej formie tutaj. Czułem że było to moim obowiązkiem aby ostrzec wszystkich przed prowadzeniem cielesnego życia które prowadzi na zatracenie.
” Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha – do życia i pokoju. A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna.” Rzymian 8:5-7
To wszystko co napisałem podyktowane jest troską i miłością o wasze dusze, za które oddał swoje życie Pan Jezus Chrystus aby dać człowiekowi zbawienie, które jest środkiem do osiągnięcia celu jakim jest żywot wieczny. Tego życzę wam z całego serca.
Są miliony ludzi na świecie którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii ani prawdy o Jezusie Chrystuse, czas więc zostawić religijnych ludzi i zacząć nieść dobrą nowinę chorym.
Mam nadzieje że tych kilka rozważań poruszyło chociaż kilka serc. Na koniec chciałbym podzielić się wspaniałym artykułem pewnego męża Bożego Józefa Kajfosza, zapraszam ….
Jedz wilku trawę
“Kto nie odzyskał wzroku duchowego i nie zobaczył Bożej chwały ani też brzydoty i podłości życia według ciała, nie może żyć niebiańskim życiem ani nawet go rozumieć. Pozostaje ciągle istotą ziemską, zmysłową, cielesną, zaś takiej istocie przejawy życia według ciała są bliskie, znajome, atrakcyjne i wręcz niezbędne. Kierowanie apeli o święte życie do ludzi, którzy nie narodzili się z Ducha i nie odzyskali wzroku duchowego, to sprawa tak samo bezsensowna i beznadziejna, jak apelowanie do jastrzębi, aby żyły jak gołębie. Mogą oni nawet słuchać z nabożną miną i przytakiwać kurtuazyjnie, kiedy jednak zabrzmi muzyka rockowa, wyleci korek z butelki, rozlegnie się szelest banknotów, wzrok padnie na jakąś goliznę, albo zdarzy się coś innego w tym rodzaju, ich dusza natychmiast podskakuje, dając w ten sposób niewątpliwy dowód tego, jaka jest jej prawdziwa zawartość. Pewni ludzie nauczyli kota trzymać w łapach zapaloną świeczkę, lecz jego “nabożność” prysnęła momentalnie bez śladu, kiedy na podłodze pojawiła się mysz.”
” Chrześcijanie to nie ludzie, którzy swoje namiętności przykrywają maską pobożności, lecz ludzie, którzy namiętności i pożądliwości wydali bezlitośnie na ukrzyżowanie z Chrystusem. To nie ludzie, którzy swą cielesność ukrywają lub biorą w obronę i usprawiedliwiają argumentując, że są przecież tylko ludźmi, lecz którzy ujarzmiają i podbijają w niewolę swoje członki, nie pozwalając im na żadne przejawy starych skłonności i odruchów. Nie chodzi tu bynajmniej tylko o kilka największych grzechów. Chodzi o wszystkie bez wyjątku grzechy, wszystkie bez wyjątku przejawy nieposłuszeństwa względem praw i nakazów Bożych. “
“…Odłączeniu dla Boga siłą rzeczy towarzyszyć musi odłączenie od wszystkiego, co nie Boże, co ziemskie, marne, pospolite. Nie są to tylko grzechy, lecz wszystkie przejawy życia według ciała, wszelkie tandetne cechy życia według modły tego świata, życia ludzi poddanych marności i znikomości świeckiej gonitwy za wiatrem. Dla człowieka, który nie przeżył nowego narodzenia w jego biblijnej głębi, słowa takie przedstawiać będą tylko pozbawione treści frazesy, a zwiastowanie na temat świętości wywoła jego irytację. Dla człowieka prawdziwie narodzonego na nowo pojęcie i mowa o świętości są czymś atrakcyjnym, mającym swój odpowiednik w jego odnowionym wnętrzu, toteż pójdzie za tym głosem, będzie się w świętości chętnie uczył, będzie się w niej ćwiczył, będzie się cieszył z poczynionych na tej drodze postępów.”
“Boże wymaganie świętości nie wprawi go w zakłopotanie, lecz w radosne podniecenie. Bardzo pragnie być święty, ponieważ Bóg jest święty. Boże życzenie znajduje swój pełny odpowiednik w jego życzeniu, co jest świadectwem obecności w nim nowych, niebiańskich treści, złożonych tam przez Ducha Świętego. Łaknie i pragnie sprawiedliwości, każde Boże wymaganie jest dla niego drogie i pociągające, jednocześnie zaś, kiedy spojrzy wstecz, widzi brudy i marność swojego poprzedniego postępowania, których teraz wstydzi się. Ani myśli pozostawać w nich i godzić nowe życie z pozostałościami starego. Wszystko, co pospolite, skalane przez ciało, uważa za nieczyste i traktuje z odrazą, i to właśnie stanowi jego osobliwość, jego świętość w ich uzewnętrznieniu praktycznym.”
“…Niestety, ewangelia o tym, że w ofierze Chrystusa zawarte jest wszystko niezbędne do przezwyciężania starej natury, jest większości chrześcijan zupełnie nieznana, a tam, gdzie jest głoszona, spotyka się z reguły z zaciętą opozycją. Przyjemniejsza i milsza dla uszu okazuje się być ewangelia pozbawiona nauki o świętości, czyli pozbawiona skuteczności, gdy chodzi o doprowadzenie do chodzenia w nowości życia. Niepełna, okrojona, spłycona i zubożona ewangelia stała się w naszych czasach niezmiernie popularna i ulubiona, zarówno wśród słuchaczy, jak i wśród zwiastujących, i to nawet w kręgach, które podkreślają zwiastowanie “pełnej ewangelii”. Sytuacja taka jest tragedią naszych czasów, gdyż powoduje, że mimo niespotykanego dotąd co do zasięgu zwiastowania ewangelii, skutki tego zwiastowania, gdy chodzi o trwałe owoce duchowe, okazują się być niezwykle skromne. Stan taki jest bardzo korzystny tylko dla szatana. Nie okiełzane, nie oczyszczone z cielesności i nie uświęcone życie osobiste rzutuje w zrozumiały sposób na stosunki w Kościele. Pojmowanie i postępowanie według żywiołów świata, a nie według Chrystusa, staje się tam wtedy zjawiskiem normalnym. “
“Co gorsza, ludzie nie uświęceni, nawet widząc, że dzieje się niedobrze, uważają wymienione zjawiska za zło konieczne, za skutki faktu, że “jesteśmy tylko ludźmi”. Korzenie tego stanu tkwią bardzo głęboko. Zaniedbanie nauki i praktyki świętości trwa nieraz przez całe pokolenia, wierzący nie widzieli więc nic innego i nie potrafią sobie wyobrazić życia według wzorca Słowa. Ubóstwo takiego “życia” sprawia, że chrześcijaństwo nie daje im pełnego zadowolenia, mimo pozornej przynależności do Boga, odczuwają wewnętrzny niedosyt, głód, którego zaspokojenia, z braku prawdziwego, mocnego pokarmu w Kościele, poszukują gdzie indziej. Dożywiają się pokarmami ze stołu księcia tego świata: świecką kulturą, sztuką, muzyką, sportem, rozrywkami, zabawami, widowiskami, słuchowiskami itd.”
“Pokarmy te, prócz tego, że nie są w stanie naprawdę nasycić, wywierają tragiczny skutek uboczny: coraz bardziej zaślepiają, coraz bardziej zacierają świadomość różnicy pomiędzy człowiekiem, który służy Bogu, a człowiekiem, który Mu nie służy. Pokarmy te działają skutecznie: skutecznie odświęcają chrześcijan, oczyszczają ich z wszelkich resztek mentalności niebiańskiej, uczą i ćwiczą reakcji i odruchów, obowiązujących w księstwie tego świata. Jakąż nieopisaną radość musi odczuwać książę świata ciemności tego wieku na widok niezliczonych tysięcy “dzieci Bożych”, pobierających w jego szkole codzienne wielogodzinne lekcje, prowadzone przy użyciu najnowocześniejszych środków audio-wizualnych, z wzrokiem wlepionym w ekrany poddających się cierpliwie operacji oplatania swej duszy niezliczonymi niewidocznymi nićmi, których końce znajdują się w jego dłoni! Kino, telewizja, koncerty, widowiska, igrzyska, stadiony i boiska sportowe, książki, czasopisma, nagrania – wszystko to prezentujące w czystej formie “życie” w wydaniu tego, który był zabójcą od początku, i wszystko to łapczywie zjadane przez mieniących się przynależeć do Tego, który przyszedł, aby miały życie w obfitości. A skutek? Przejawia się w Kościele wzniesionym z materiałów pochodzenia ziemskiego, odartym z chwały Bożej – w odstępstwie. Zaślepione umysły wpadające w irytację na dźwięk Słowa, czystej nauki o ukrzyżowaniu z Chrystusem, o chodzeniu w światłości, o uświęceniu.”
“Sposoby postępowania, zachowania, wyglądu, w żaden sposób nie dające się dopasować do wzorca Słowa Bożego, a za to wykazujące zadziwiającą zgodność z wzorcami z pierwszych stron tygodników, katalogów firm wysyłkowych, zdjęć pochodzenia z Hollywood. Tędy poszły w naszym stuleciu zmasowane ataki diabelskie na Kościół, który pod ich ciosami poniósł i w dalszym ciągu ponosi olbrzymie straty. Nie byłyby one tak dotkliwe, gdyby natarcie szło jedynie z zewnątrz. Istotną rolę odegrał tu i odgrywa czynnik wewnętrzny: nauka Balaama, zachęcająca do spożywania rzeczy obłożonych klątwą. Przychodzi ona z reguły z zagranicy, lecz z niezwykłą skwapliwością, satysfakcją i ulgą witają ją u siebie i przechwytują ci, dla których konsekwentne życie chrześcijańskie w odosobnieniu i świętości jest z racji ich powierzchownego odrodzenia ciężarem. Są przekonani, chociaż nie mówią tego głośno, że trochę pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy żywota jest człowiekowi do życia koniecznie potrzebne. Mają rację. Nieodrodzonemu! “
“…Zdrowy Kościół jest zawsze świadomy swej osobliwości, dąży do świętości i do oddzielenia od wszystkiego, co ziemskie, niskie, pospolite. Nie do pomyślenia jest zdrowie Kościoła bez jego świętości. Świętość Kościoła nie jest żadnym marzeniem, wymaganiem nie do spełnienia i nie do osiągnięcia, lecz rzeczą konieczną i w pełni osiągalną. Gdziekolwiek i kiedykolwiek Kościół odzyskiwał swoje zdrowie, odzyskiwał także swoją świętość. Członki zdrowego Kościoła to zawsze lud szczególny, prezentujący światu wszystkie cechy życia Bożego. Ich autentyczne narodzenie z Ducha sprawia, że życie takie jest głębokim ich pragnieniem i głęboką ich potrzebą. Pokarmy ze stołu księcia tego świata: jego lekcje, igrzyska, widowiska oraz umalowane, wypielęgnowane i obwieszone biżuterią kukły, wywołują w nich obrzydzenie. “
Pełny artykuł dostępny jest tutaj :
http://www.czytelnia.jezus.pl/autorzy/kajfosz/jedz_wilku_trawe.html
Bóg przywiązuje uwagę do szczegółów!
listopad 4, 2009
Naród Izraela doświadczał wiele poważnych konsekwencji nieposłuszeństwa wobec woli Bożej. Czytając II Księgę Mojżeszową uderzyła mnie potęga woli Bożej i jego plan działania, który czasem był tak drobiazgowy że wśród ludności Izraela wzbudzał ogrom przerażenia i bojaźni Bożej.
Chciałbym z tego miejsca zaznaczyć że jeśli komuś zdarza się myśleć kategoriami: “Bóg zna moje serce i to się dla niego liczy najbardziej, On nie jest taki że się przejmuje jakimiś drobiazgami” – to mam nadzieje że Duch Święty przez ten wpis otworzy kwestie ’serca’ oraz poznanie Bożej woli na nowej płaszczyźnie.
Patriarcha Mojżesz był wybrany przez Boga do odpowiedzialnej służby, mówiono o nim “Ten który widział Pana” – tak to prawda Mojżesz był jednym z nielicznych którzy widzieli fizycznie Boga.
Mówi Pan: “…stań więc na tej skale! Kiedy moja chwała będzie przechodziła, Ja umieszczę cię w szczelinie skalnej i osłonię cię swą dłonią, aż przejdę. Potem odejmę dłoń, a ty zobaczysz mnie od tyłu. Oblicze moje jednak nie będzie widziane. “
Jednak dla Boga nie robiło to wielkiej różnicy i nie było to żadnym argumentem do tego, żeby traktować go z wyróżnieniem i wobec tego faktu pobłażać jego błędom. Podczas pobytu w Kadesz lud Izraela zaczął standardowo narzekać, tym razem na brak wody, mówiono : “… Po co wyprowadziliście nas z Egiptu?//”. Bóg długo znosił narzekania narodu Izraela,ale za każdym razem kiedy pojawiały się jakieś troski Bóg używał Mojżesza problemy te rozwiązując.
Każda instrukcja działania dana Mojżeszowi była przez niego ściśle przestrzegana. Patrząc pod kątem rozumowania ludzkiego, zapewne nieraz zastanawiał się wiele razy zanim wykonał Boże zadanie, ponieważ wiadomym było że bał się konsekwencji jakie mogły go spotkać przez popełnienie błędu. Jednak tym razem było inaczej.
Bóg kazał mu przemówić do skały, która miała dać upragnioną wodę.
Wydawałoby się że to proste zadanie, w którym nie da się popełnić jakiegoś błędu, nie będzie trudne do wykonania. Jednak Bóg postanowił przetestować Mojżesza, dodając do swojego polecenia słowa ” Weź laskę ….”.
Okazało się że Mojżesz za bardzo zaufał swojemu rozsądkowi i swojemu fałszywemu przekonaniu że to w Lasce, a nie w nim jest Boża moc. Poczuł się zbyt pewnie, dlatego zamiast przemówić do skały tak jak Pan mu polecił, uderzył w nią dwa razy ową laską.
Można pomyśleć, że to prozaiczny błąd, że Bóg nie będzie się ‘gniewał’ i zrozumie ‘niedoskonałość ludzkiego umysłu i serca’, tak się jednak nie stało. Kara dla Mojżesza była bardzo sroga, mianowicie umarł on przedwcześnie, widząc tylko swoją upragnioną Ziemię Obiecaną z daleka. Prawdopodobnie wiadomość że nie ujrzy tej wspaniałej krainy, była dla niego potężnym ciosem, ponieważ to było jego marzenie, którym żył każdą chwilą.
Takich obrazów ludzkiej słabości, błędów, nieposłuszeństwa mamy w Starym Testamencie bardzo wiele. Przytoczę kilka z nich:
I kronik 13:5-12
Gdy przybyli na klepisko Kidona, Uzza wyciągnął rękę, aby podtrzymać Arkę, ponieważ woły szarpnęły. Gniew Boży zapłonął przeciwko Uzzie i poraził go za to, że dotknął ręką Arki, i umarł tam przed Bogiem. A Dawid strapił się, dlatego że Pan dotknął takim ciosem Uzzę i nazwał to miejsce Peres-Uzza, [tak jest] po dzień dzisiejszy.
Uzza umarł porażony Bożą Chwałą. Jego zadaniem nie było trzymanie Arki, jednak w momencie zagrożenia kierując się dobrymi pobudkami chciał pomóc, asekurując Arkę przed nagłym upadkiem. W momencie zagrożenia Uzza zapomniał że Bóg wyraźnie zakazał dotykania się Arki Przymierza przez osoby do tego niepowołane…
Synowie Aarona, Nadab i Abihu swoją lekkomyślność i nieuwagę również przypłacili życiem. Bóg wyraźnie nakazał że ofiarowując kadzielnice trzeba użyć ognia z ołtarza całopalenia, oni jednak uznali że wszystko jedno co to za ogień i nabrali do swoich kadzielnic ‘Obcy ogień’ ( według komentarzy – tłum. Biblia Poznańska: Obcy ogień – przypuszczalnie nie z ołtarza całopalenia, ale ze zwykłego ogniska)
Konsekwencja nieposłuszeństwa była przerażająca : “Wtedy od Pana zstąpił ogień i ogarnął ich, tak że pomarli przed Panem”
Ktoś powie: “No tak było, ale to były inne czasy, dzisiaj Bóg aż tak bardzo nie przywiązuje do wszystkiego uwagi,poza tym jest przecież inna kultura….” Czy aby na pewno? Słowo Boże mówi wyraźnie:
Hb.13:8 Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.
Mt 5:18 Zaprawdę, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą i dopóki się wszystko nie wypełni, jedna jota ani jedna kreska w Prawie nie ulegnie zmianie.”
Łukasza 16:17 Lecz prędzej niebo i ziemia przeminą, niż jedna kreska zniknie w Prawie.
Bóg się nie zmienił, jest On cały czas tym srogim, nieugiętym, Staro-Testamentowym Bogiem o którym mówiono “ŚWIĘTY ŚWIĘTY ŚWIĘTY”.
To my, ludzie dzisiejszych czasów, zniekształciliśmy Boży obraz, zhanbiliśmy Jego święte imię uznając go za ‘kumpla’ czy ‘tatusia’. Często spotykam się z porównaniem relacji Bóg – człowiek jako ludzkiej relacji Ojca z dzieckiem. Jest to nie do końca dobre porównanie, ponieważ ludzka relacja działa na innych zasadach niż relacja Najwyższego Bytu- Boga z jego stworzeniem. Człowiek nie jest istotą doskonałą a Bóg jest doskonały i sprawiedliwy. Dla Boga prawo jest świętością i kto łamie to prawo musi zostać ukarany, natomiast ziemski ojciec łamie to prawo.
Często pobłaża występkom dziecka, przymyka oko, ponieważ często zdarza się tak że dzieci manipulują rodzicami, wzbudzają skrajne emocje żeby dopiąć swojej racji i nie być posłusznym.
W pewnym wypadku można się posłużyć takim porównaniem ale tylko i wyłącznie jeżeli zarówno syn jak i ojciec są prawdziwie zrodzeni z Ducha Bożego i żyją w uświęceniu, wtedy można znaleźć pewne podobieństwa. Jednak nie do końca, ponieważ w ludzkich stosunkach nie ma elementów uwielbienia i czci.
WAŻNE!!!
Dzisiaj szacunek, pokora i bojaźń zostały tak wyświechtane, że praktycznie nie istnieją. W dzisiejszych kościołach zapomina się o tym że Dom Boży jest miejscem Świętym i nic nieczystego nie może do niego wejść.
W pierwszym przybytku, w Świętym Namiocie zjednoczenia, Boża Chwała była tak potężna że jeżeli kapłan który aktualnie odprawiał obrzędy był nieczysty padał martwy, po czym wyciągano go za sznurek przywiązany do nogi. Jak sprawa świętości wygląda dzisiaj?
Wystarczy spojrzeć i biadać. Święte miejsce zastąpiono domem rozrywki, Oddanie Bogu czci zamieniono na koncert rockowy, jest to jawne wprowadzenie elementów ze Świata do domu Bożego. Nie jest to bynajmniej jakiś mój wymysł, czy moja interpretacja bo już dawno temu wielu Mężów Bożych ostrzegało przed wszeteczeństwem w kościele,David Wilkerson chociażby.
Trzeba powrócić do pierwotnego kościoła, do zgromadzeń gdzie to Bóg był na pierwszym miejscu a nie forma. Gdzie Duch Boży przechadzał się i ludzie nie musieli stwarzać tzw.’sztuczny ogień’.
BÓG WCZORAJ I DZIŚ NA WIEKI TEN SAM!
cdn.
Prawda która wyzwala
październik 31, 2009
Mk 4:19 BT “lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.”
J 12:31 Bp “Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony.”
J 14:30 Bp “Nie będę już z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata, nie ma on we Mnie nic swego.”
J 15:19 Bp “Gdybyście byli ze świata, świat kochałby to, co jest jego. Ponieważ jednak nie jesteście ze świata – bo Ja was wybrałem ze świata – świat was nienawidzi.”
Świat w pierwotnym znaczeniu był nieskażony. Doskonałe Boże stworzenie, sprawiało radość Bogu, jednak w swojej doskonałości wiedział Bóg, że to co stworzył nie będzie trwać wiecznie. Gdyby Bóg kreując człowieka kierował się jakimiś hedonistycznymi pobudkami to zamiast myślących,czujących, zmysłowych istot stworzyłby On bezduszne maszyny ślepo posłuszne jego woli, stworzenia żyjące bez własnej świadomości tylko i wyłącznie w doskonałym poddaniu swojemu Panu.
Jednak Bóg w swojej mądrości i chwale zdecydował, że na stworzeniu ciała, rozumu i duszy zakończy swoje dzieło i da stworzeniu całkowitą swobodę, wolność decydowania.Bóg nie chciał żeby życie ludzkie było z góry zaprogramowanym systemem. Ktoś może zapytać:
‘w takim razie dlaczego Bóg dopuścił grzech do człowieka?’ Gdyby Bóg chciał mógłby umieścić człowieka w takich okolicznościach, w których zrobienie czegoś złego byłoby niemożliwe. W takiej sytuacji pojęcie Wolność nie istnieje, a przecież On nie chce żebyśmy byli niewolnikami. Jeżeli ma zachodzić jakakolwiek relacja miedzy ludzka, musi się to wiązać z wzajemnym porozumieniem. Natomiast jeżeli jedna ze stron narzuca z góry jakieś działania drugiej osobie, w tym momencie relacja ta która miała działać na zasadach partnerstwa przekształca się właśnie w niewolnictwo. Tak samo było z Bogiem, jego zamierzeniem było dążenie do wzajemnego porozumienia, a nie bezdusznego niewolnictwa.
Świat dzisiejszy nie jest już tym doskonałym stworzeniem Bożym który znamy z Księgi Genesis. Na przestrzeni wielu lat rozpanoszenie się pierwotnego grzechu doprowadziło świat do totalnego upadku. Dlaczego tak się dzieje?
Biblia w wielu miejscach mówi o tym że Światem rządzi szatan:
J 14:30 Bp “Nie będę już z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata, nie ma on we Mnie nic swego.”
Lk 4:6 Bp “i powiedział Mu diabeł: – Dam Ci tę całą potęgę i przepych, bo do mnie należy, i daję je, komu chcę.”
Skoro diabeł zyskał władze nad tym światem pewne jest to że funkcjonuje on w każdej płaszczyźnie materii życia na ziemi. Pewne jest także jego kierownictwo nad wszelkimi sprawami które ludzie sobie mogą wymyślić.
Wszelkie świeckie filozofie, wszelkie inne religie, różne psychologiczne techniki to wymysł tylko I wyłącznie diabelski! Celem tych rzeczy jest oczywiście rozproszyć rodzaj ludzki oraz całkowicie wyeliminować Boże imię z naszych Serc . Ludzie na świecie ciągle próbują ukryć się przed Bogiem jak Adam I Ewa w ogrodzie Eden. Próbują zasłonić swoją nagość przez wszelakie narzędzia diabelskie tylko po to żeby zyskać sobie ułudne poczucie bezpieczeństwa. Dobrym przykładem są te wszelkie kłamliwe mrzonki na temat ewolucji wpajane do ludzkich serc I umysłów od lat. Jest to po prostu kolejne dzieło diabelskie, które wydaje się ciekawym rozwiązaniem problemu pochodzenia ludzkości oraz uspokojeniem ludzkiego sumienia. Ale czy to wszystko?
Może nie każdy to przyjmie ale jest to bardzo widoczne przez ludzi duchowych, że diabeł potrafi mocno namieszać także w Bożych sprawach kościoła. W dzisiejszych czasach jest tyle ludzkich zwodniczych nauk w kościele(wszechobecny liberalizm, łatwe chrześcijaństwo, nieutracalność zbawienia), które omamiają ludzi swoją atrakcyjnością i dają fałszywy spokój sumienia. Dlatego zachęcam do dokładnego studiowania Słowa Bożego! Nie polegajmy tylko I wyłącznie na ludzkich wymysłach, miłych I łatwych kazankach, czy atrakcyjnych pozycji książkowych ze świata chrześcijańskiej literatury( która także mocno potrafi namieszać). Dlatego błagam!! Konfrontujmy zgodność tego co czytamy w książkach z prawdą którą głosi Słowo Boże!
Ktoś może zapytać: ‘Skoro to wszystko jest prawdą I diabeł tak mocno namieszał w Bożych planach to dlaczego Bóg w swojej mocy nie może go zgładzić?’
Bóg jest sprawiedliwy i nie może żyć w sprzeczności z samym sobą, jeżeli nie unicestwił Diabła na samym początku jego buntu, oznaczać to może że byłoby to niezgodne z jego prawem. Ktoś może pomyśleć : Jak to Bóg ma swoje prawa? Tak! Skoro Bóg jest początkiem sprawiedliwości oraz początkiem wszelkiego prawa, sam musi przestrzegać tego prawa inaczej żyłby w sprzeczności
W swojej mądrości ułożył plan unicestwienia wszelkiego zła które wyrządził szatan, oraz zlikwidowania samego Diabła. Pozwolił mu na działanie oraz umożliwił mu zasianie zła na Ziemi prawdopodobnie tylko po to aby oddzielić ludzi sprawiedliwych którzy naprawde go kochają i są mu poszłuszni od grzeszników którzy zdecydowali się żyć po swojemu.
Zamysły Boże są niepojęte, niezapominajmy o tym że płaszczyzna jaką Bóg stworzył dla nas w relacji Bóg – człowiek istnieje tylko na naszym ludzkim poziomie bytu. Boży poziom rozumowania jest na wyższym poziomie, więc jasne jest to że ludzka świadomość w relacji Bóg – człowiek może funkcjonować tylko na pewnej określonej przez Boga płaszczyźnie.
Józef Kajfosz napisał:
“Można by powiedzieć, że każda wyższa forma bytu posiada coś, co jest niepojęte, niedostrzegalne, niezrozumiałe dla bytów niższych. Na przykład zwierzęta kontaktują się z człowiekiem, ale tylko na swoim własnym poziomie bytu. Nie są zdolne do kontaktów z ludźmi na płaszczyźnie ludzkiej świadomości. Ta płaszczyzna jest dla nich niedostrzegalna, niepojęta. Pies towarzyszy człowiekowi z przejęciem podczas spaceru czy polowania, kiedy jednak człowiek zaczyna czytać poezję, słuchać muzyki, czy oglądać dzieła malarstwa, pies natychmiast wyłącza się, kładzie i zasypia. Dzieje się tak zawsze, jak tylko człowiek wkroczy w sferę dla zwierzęcia niedostępną. “
Nowe życie w Jezusie Chrystusie
październik 24, 2009
Jako młody człowiek, czytając Biblie, starałem się zrozumieć pewne prawdy tam napisane, niestety jakimś dziwnym trafem Słowo Boże było dla mnie jakoś ciężkie do pojęcia, za każdym razem kiedy podejmowałem ten wielki krok, żeby podnieść tą zakurzoną Biblie z półki, kończyło się na przeczytaniu kilku wersetów i odłożeniu jej z powrotem na półke.
W tamtym czasie na różnych zlotach chrześcjańskich przeżywałem „zaproszenia Jezusa do swojego serca” które z perspektywy czasu oceniam jako przypływ emocji, jakieś tam religijne działanie które po kilku wzruszeniach oraz kilku górnolotnych postanowieniach kończyły się powrotem do zwyczajnej, starej rzeczywistości pełnej świeckiej rozrywki oraz oczywiście grzechu.
Zawsze było to dla mnie zagadką, dlaczego jako człowiek nawrócony mam takie problemy z grzechem, z cielesnością, przecież przyjąłem Jezusa do swojego serca więc teraz wszystko powinno być nowe. Dzisiaj rozumiem że w tamtym czasie kompletnie nie rozumiałem o co tak naprawdę chodzi w zbawieniu, co to tak naprawdę znaczy że ‘wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci’, co znaczą słowa:
Ga 6:14 Bp “Ja natomiast chcę jedynie chlubić się krzyżem naszego Pana, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się dla mnie ukrzyżowany, a ja dla świata.”
Moje życie chrześcijańskie po domniemanych nawróceniach było tak zwanym życiem letnim. Opierało się na sloganach ‘Bóg mnie kocha takim jakim jestem” ,„Kocham Boga”,„Bóg podnosi mnie kiedy upadam” itp. To były tylko puste słowa bo moje życie nie było zgodne z Jego Słowem.
Tak naprawde to nie zdawałem sobie sprawy że wymyśliłem sobie własną religię w której w centrum mojego życia byłem JA sam, a Święty Bóg był tylko doraźnym lekarstwem, który był mi potrzebny tylko po to żeby zaspokoić swoje sumienie i żyć pewnością że jestem zbawiony. Oczywiście nigdy nie wypowiedziałem tych słów na głos, ale gdzieś w głębi serca czułem że coś jest nie w porządku i pomimo tego że jestem wierzący odczuwam jakiś niepokój, jakąś gorycz spowodowaną życiem jedną nogą w świecie.
Ktoś sobie pomyśli: „No to pewnie straszny grzesznik był z tego gościa” Ale z pozoru nie robiłem nic wielkiego. Żyłem tak jak przeciętny „chrześcijanin” w moim wieku. Rozwijałem swoje pasje żyjąc świecką kulturą oraz grając w świeckim zespole. Uczestniczyłem w życiu świeckich znajomych imprezując razem z nimi, fascynowałem się światowym kinem, świat, świat, świat – był dla mnie czymś bardzo atrakcyjnym.
Słowo Boże mówi jasno na ten temat:
2Kor 6:14 “Nie wprzęgajcie się w jedno jarzmo z niewierzącymi. Co ma bowiem wspólnego sprawiedliwość z nieprawością? Albo co ma wspólnego światło z ciemnością?”
1J 2:15 “Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.
1J 2:16 “Albowiem wszystko, co jest na świecie: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i chełpienie się bogactwem – nie pochodzi od Ojca, lecz ze świata.”
Nię będe się wgłębiał w sprawy cielesnego życia w tamtym okresie, ale mam nadzieje że każdy zna swoje serce i wie jak światowe macki wdzierają się do naszego serca, splatają je i oddzielają od Boga czasem bardzo nieświadomie.
Pierwsza podstawowa sprawa nowonarodzonego chrześcijanina to wyrzeczenie się swojego grzesznego życia przez śmierć (razem z Jezusem Chrystusem) dla życia według ciała, czyli odcięcie, wykorzenienie wszelkich rzeczy, które wiążą nas z tym światem!!
Zniewolenia w których żyliśmy, Rozrywki którymi się karmiliśmy, rzeczywistość w której żyliśmy to mamy ukrzyżować, to wszystko ma w nas umrzeć, żeby zbawienie które jest doskonałe zaczęło prawdziwie działać!! Jeśli tego nie zrozumiemy, jeśli to zignorujemy i zostawimy sobie jakąkolwiek rzecz która wiąże się z naszym starym życiem cielesnym, zbawienie nie będzie działać prawidłowo, pamiętajmy o tym że Bóg jest Bogiem zazdrosnym i nie uznaje żadnych kompromisów w naszym zbawieniu!
Ktoś zapyta: Jak to? Mam zostawić wszystko i żyć jak asceta? Czy Bóg chce żebyśmy żyli w jakimś zakonie? – często słyszę takie pytania, niestety ludzie nie chcą zrozumieć że ‘Wolne Życie w Jezusie Chrystusie’ oznacza że jesteśmy wolni od naszych koneksji ze światem, wolni od wszelkich zniewoleń grzechu. Apostoł Paweł wyraża się jasno na ten temat „ … i wszystko uznaje za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa”.
Pamiętam że od zawsze swoimi ludzkimi siłami próbowałem ujarzmiać ułomności mojego grzesznego ciała, które z natury jest grzeszne! Myślałem że brakuje mi silnej woli żeby przeciwstawiać sie grzechowi. Wiele lat żyłem w przekonaniu że jest to normalne i że każdy człowiek nawrócony ma te same problemy.
Przez wiele lat wmawiano mi kłamstwa że tryb życia grzech-pokuta-grzech-pokuta-grzech-pokuta to normalna postawa chrześcijanina. Kłamstwa że jako chrześcijanie brudzimy się podczas codziennego kontaktu ze światem po czym wieczorem wołamy do naszego Boga Ojca o przebaczenie po to aby zacząć nowy dzień z tzw. „czystym kontem”.
Życie wg ciała to życie w zakonie grzechu innymi słowy jest to życie w upadłej, cielesnej naturze w niewoli grzechu.
Dziś możemy się łatwo pogubić w rozumieniu tego zakonu , ale sprawa jest prosta! Takie życie w zakonie to dokładnie ta sytuacja którą przedstawiłem wcześniej. Życie w wiecznych słabościach, wmawianie sobie jacy to jesteśmy nieudolni w swoich grzesznych postanowieniach. Takie myślenie doprowadza tylko i wyłącznie do służby poddańczej Diabłu.
Jeżeli czytamy Pismo Święte ze zrozumieniem to zauważymy jedną istotną sprawę. Cały Stary testament przedstawia obrazy ludzi którzy swoimi działaniami starają się osiągnąć zbawienie. Tamtejszy okres obrazuje życie pod zakonem Mojżeszowym. Istotą i sensem życia w pobożności tamtego czasu było odprawianie wszelakich obrzędów,rytuałów religijnych,kult ofiarniczy, ofiary dziękczynne, całopalne itp. Oraz przestrzeganie kodeksu prawa moralnego. Bóg wiedział że ludzie tamtego czasu nie są w stanie wypełnić 10ciu przykazań które dał Mojżeszowi i takie było jego zamierzenie, jego doskonały plan! Dzisiaj rozumiemy że była to jakby zapowiedź tego co stanie się później.
Z Momentem nadejścia Zbawiciela, otwiera się nowy okres w historii ludzkości. Oto przychodzi na świat Jezus Chrystus, syn Boży w postaci ludzkiego ciała, który wypełnił całkowicie dekalog, wykonał całkowicie prawa ze starego testamentu i zarazem zamknął tamten okres Zakonu Mojżeszowego.
Istotą tej sprawy jest fakt że ówczesny człowiek musiał się rozbić o potęgę swojego grzechu przez poznanie Bożego prawa i to było Bożym celem! Prawo które osądza nieprawych aby wszelkie zło wyszło na jaw. Jezus Chrystus był pierwszy, a my ludzie którzy uwierzyli w Jego doskonałą ofiarę za grzechy jesteśmy kolejnymi którzy mają żyć taki życiem jakim żył Jezus Chrystus. Człowiek nowonarodzony inaczej żyć nie może, ponieważ będzie to sprzeczne z jego nową naturą!
Przyszedł czas że wreszcie przyjąłem prawdziwą naukę o doskonałym zbawieniu. Potrzebowałem zrozumieć że łaska nie przychodzi (tak jak to myśleli faryzeusze) ani z moich starań ani z ćwiczeń nad moją silną wolą, ale tylko i wyłącznie przez Jezusa Chrystusa który przyszedł na ziemie po to aby mnie wybawić od tego ‘ciała śmierci’.
Zmartwychwstałem razem z Chrystusem przez wiarę do nowego życia według Ducha dla Boga. Moje życie wywróciło się do góry nogami, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tych słów. Nie musiałem się głowić nad tym co powinienem zostawić a co nie, Duch Święty pokazywał mi nawet najdrobniejsze szczegóły, które wydawać by się mogły błahostkami, jednak szatan może użyć każdego drobiazgu aby znowu przejąć kontrole, dlatego:
Flp 2:12 “Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni; z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.”
WAŻNE !!!
Pamiętajmy że zbawienie jest czymś więcej niż tylko wyznanie że „Jezus Chrystus jest moim Panem”. Te słowa to dopiero początek, za którym idą poważne konsekwencje: pokuta, odwrócenie się od grzechu i życie w świętości. Jeżeli myślisz że życie w świętości ( o którym Pismo Święte wspomina w wielu miejscach) można pogodzić z światowym stylem bycia to jesteś w błędzie.
Jeżeli mówisz że trzeba znaleźć balans, wypośrodkować sprawy Boże z naszymi ludzkimi zachciankami świadczy to o Tobie że nie narodziłeś się na nowo z Ducha Bożego. Człowiek który prawdziwie narodził się na nowo, jedyną przyjemność, rozrywkę, pasję znajduje w Słowie Bożym oraz w relacji z Wszechmogącym. Nie ma tutaj żadnego pójścia na kompromis. Autentyczny Chrześcijanin nie ma żadnych dylematów i nie stawia pytań z cyklu „ Czy Chrześcijanie mogą chodzić do kina?” albo „Czy grzechem jest pójść na świecki koncert?”. Człowiek duchowy nie zadaje takich pytań, bo doskonale rozróżnia pokarm dla ducha od pokarmu dla ciała. Często słyszę pytania „Każdy przecież potrzebuje jakieś hobby”.
Chciałbym tutaj zacytować pewnego Męża Bożego, Dieter’a Boddenberg’a:
„Hobby nie jest rzeczą złą. Jak jednak powinno wyglądać hobby chrześcijanina? Czy nie tak, że będzie teraz więcej czasu poświęcał na czytanie Biblii, a dodatkowe wolne godziny zużyje na ewangelizacje, na pozyskiwanie dla Pana ludzi spoza zboru? …”
Na tych słowach zakończę to świadectwo/rozważanie, nie chce poruszać tutaj problemów dzisiejszego chrześcijaństwa bo na to przyjdzie jeszcze czas.
Chwała Bogu!
październik 24, 2009
Pod wpływem dzisiejszych rozważań Słowa Bożego, przyszła mi do głowy myśl, że dobrą rzeczą jest dzielenie się swoim zrozumieniem znaczenia Pisma z ludźmi. Ostatnio mam sporo wolnego czasu na studiowanie Biblii więc postanowiłem założyć tego bloga, coby Boże myśli przelewać na wirtualny papier : ]